TRZEJ KRÓLOWIE CO NA PODLASIE ZAWĘDROWALI
LEGENDA O TRZECH KRÓLACH, CO NA PODLASIE ZAWĘDROWALI.
Szanowni Czytelnicy i drogie Czytelniczki witam Was z niezwykłego spotkania. Jako nadworny Skryba dostałem glejt wolny, na to niezwykle, historyczne, powiedziałbym wręcz epokowe biesiadowanie.
Cała relacje przeczytacie oczywiście w....
Kuuuuuuupujcie Kuryer Dworski, kuuuuuupujcie. Kuuuuuupujcie Kuryer Dworski, kuuuuuupujcie. Tylko u nas najnowsze rewelacje z dworu książęcego, z kuchni i alkowy jeśli takowa da się nam odwiedzić.
Halo, halo, tu nadaje wasz szalony reporter, Skryba Krystofos. Znajdujemy się nad modrym dziś Bugiem, który toczy swe wody u stóp Góry Zamkowej. Dotarły do nas słuchy, że kieruję się tu trzech królewiczów, lub jak inni podają trzech mędrców. Oczywiście trzymamy rękę na pulsie i nie damy się zaskoczyć nagłemu ich przybyciu.
Nim jednak to nastąpi może przedstawimy naszych bohaterów, którzy mozolnie noga za nogą, przemierzają bezdroża Podlasia by nas w Drohiczynie odwiedzić.
Menda... królewicz z Północy. Przepraszam Szanowną Publikę, oczywiście Mendoga miałem na myśli. Jak mogłem tak się przejęzyczyć. Gość bardziej niż rozgarnięty, lubujący się w szemranych gierkach dworskich. On wiedział dobrze kogo wysłać na szafot, komu odrobinę cykuty w wytrawnym winie zaserwować. Od niedawna szczyci się królewskim tytułem i koroną , ale nie bardzo wiadomo gdzie i od kogo nabył to nakrycie głowy. Słuchy też chodziły, że niezły był z niego hochsztapler, za co był ścigany przez sąsiadów ze znakiem krzyża na płaszczach. Ponoć w pijackim widzie podarował Krzyżakom niejakie Niderlandy. Zarzekał się potem przed sądem papieskim, że to jedynie omyłka drukarska, nie z jego winy popełniona. On dyktował Inflanty, a nadworny skryba wypisał Niderlandy. Mimo ogromnej rozróby jaka się potem uczyniła skryba został sowicie wynagrodzony za tę „ omyłkę”.
Bił się przy tym dość mocno w swe piersi, że sędzia wziął to jako skruchę i dał mu jedynie „zawiasy”. Po tym numerze nabrał ochoty na zrobienie podobnego przekrętu z mężem swojej chrześniaczki. Za lekkiego frajera go biorąc, chciał mu sprzedać koronę cysarza. Wiadomo, chłop z głębokiej ukraińskiej prowincji, łasy na błyskotki, łyknął zanętę i nawet wysłał jako zaliczkę kufer złotych florenów.
I tu przechodzimy do drugiego z naszych koronowanych gości. Gość może na ciemięgę wyglądał, ale nie był taki ostatni co da się na stary numer z kupnem kolumny Zygmunta przekręcić. Chrzestny, nie chrzestny, w końcu to żadna rodzina. Wysłał więc z kufrem cztery tak zwane kafary. To jest osobniki płci męskiej, pozbawione szyi. Uprzedził ich poza uchem swej szanownej małżonki, że jeśli tatuś chrzestny jego kochanej Andzi zechce wywinąć jakowyś cyrkowy numer to mają go wziąć na stronę i dla przykładu zbić pysk na klasycznego tatara, ewentualnie kolanka przetrącić, żabki porachować, ale broń boże innych funkcji życiowych nie naruszając. W końcu gdyby niewiasta pojęła, że ociec chrzestny przez jej małżonka został przeflancowany, mogła by strzelić focha i od alkowy odstawić.
Jak ludowe porzekadło mówi. Ufaj w ciemno wujowi, lecz nie takiemu jak on obszczymurkowi. Trzymaj kary przy orderach, a kapcie w piekarniku... No może inaczej to leciało, ale osobiście mam kłopoty z tłumaczeniem z litewskiego na ukraiński. W każde bądź razie szło o kogoś, kto w depozyt weźmie na siebie finalyzacje całego numeru. A którzy by się do tego nadawał jak nie nasz trzeci królewicz.
Otóż i on. Bolek spod Krakowa. Na pierwszy rzut oka ciapa nad ciapy, ale to tylko taki pozorny, niezbyt udany wizerunek. Niejeden Mongoł się naciął, gdy chciał od niego wyłudzić klucze do dawnego zamku samego Kraka czy też gościa zwanego Piastoszczakiem.
Bolek, chłop może nie od pługa siłą oderwany, chociaż nie da się ukryć, że w Rolnikach Podlasia mógłby furorę robić. Trzy klasy szkółki niedzielnej zaliczył, przez co na mieście miał ksywkę „Magister”. Jako zagorzały kibic Cracovii, musiał się od czasu do czasu szarpać z kuzynem, który lubił zielony trykocik Legii i Konradem się nazywał. Ale ten szczegół biografii pomińmy co by wam nie namieszać za bardzo. Za to warto pamiętać, że gościu też posiadał małżonkę dość ciekawą w obejściu. Kunegunda jej na chrzcie dano, ale Bolek inaczej do niej nie mówił jak Kunia. Będąc osobą małoletnią już został jej przeznaczony. Wszystko byłoby cacy gdyby w niej nie ujawnił się tak zwany pierwiastek męski. Kunia musiała trzy razy dziennie się golić, kulą armatnią potrafiła zaś rzucić na drugi koniec stadionu. Pierwsza na ustawki z kibolami chodziła. Normalnie aż Bolek się wstydził przed całą swą rodziną. A, że posiadał „magisterskie maniery” nie mógł więc panny do ojca odstawić. Tym bardziej, że Kundzi Kraków przypadł do gustu i za żadne skarby nie chciała go opuścić.
Tak więc Mendog oraz Daniel spod Lwowa wysłali wici do Bolka, treści krótkiej lecz bardzo wymownej.
Jest sprawa do opicia stop, wpadaj sam stop. Kierunek Drohiczyn, stop.
Tak więc Bolek, nie tłumacząc się zbyt wiele swej uroczej Kuni, w nocy przez lufcik w sypialni wymknąwszy się popędził do swych szemranych koleżków że Wschodu. Gdy dojechał do Drohiczyna, Daniela kafary już młyn robili z wileńskimi apanaszami. Więc Bolek jak na fana przystało, wyjąwszy zestaw niezbędnych przyrządów, kilku po łbach zdzieliwszy zaprowadził migiem wzorowy porządek.
Ach wy ciemięgi, to tak mnie w gościach witacie? Wstyd mi za was niedołęgi. Siad pod ścianami i nie ruszać mi się tu nawet. Widać szkoła Kundzi nie poszła na marne. Wziąwszy więc swoich adwersarzy potem za mordy wyłuszczył jak on to widzi.
Ty Menda, jak słyszałem, nie tak dawno koronę dostałeś. Dostałeś czy nie dostałeś? Pytam się po łaskawości! Oczywiście grzecznie pytał swoim mieczem sugestywnie przy tym nad paluszkami Mendoga machając.
Jak bum cyk, cyk, oby mi pióra na łbie wyrosły jak to nie jest prawda! Gość z Rzymu sam mi ją wciskał, że niby na paliwo nie ma i za trzy denary mi ją odsprzeda. Kupiłem jak frajer, ona z tombaku, nic nie warta. To na nią chciałem z Danielem, jak to mówią, zrobić przewałkę. Niewiele na tym bym zyskał bo jak znam Ukraińca to jego floreny są lypne i jedynie Krzyżakom mógłbym je po cichaczu opylić.
Daniel, czy to jest prawda? Nie wstyd Ci tak wujaszka po rogach jawnie rąbać? W tym momencie ostre narzędzie niebezpiecznie zbliżyło się do dłoni ukraińskiego przyjaciela.
Jam niewinny jak dzieciątko. Też mnie pewien gościu z Rzymu chciał podobną koronę wcisnąć, ale wybrałem trzy kufry florenów opatrzone pieczęcią krakowska. Wiadomo, że nic tak dobrze nie stoi jak waluta spod Wawelu. Skąd mogłem wiedzieć, że to zwykła podpucha? Czy ty nam Bolciu, nie zrobiłeś aby jakiegoś numera? Na te słowa Bolek zawstydził się okrutnie i spuściwszy swe czarne oczęta wyszeptał.
Mnie też on przekręcił.
Kto????
Cygan z Rzymu. Też chciał mi wcisnąć koronę. Ze niby ma ją na zbyciu bo Menda jej nie chce ani Daniłło. Dałem mu więc zaliczkę z tych złotych florenów, co na zasiłki dla biednych były. Tyle lewych natłukłem, nic nie warte ci one. Więc bez żalu puściłem je dalej. Ze skarbca Kunia by nie pozwoliła, ryło by mi przerysowała okrutnie. A tak gdybym na mieście w takiej złotej Koronie wystąpił szik i glans by się świecił jak psu pewne dzwoneczki. Jednym słowem, Cygan nas wszystkich wydymał. Więc róbmy tak jak ja bym to widział.
Mendog oddajesz Danielowi swą lipną koronę już dzisiaj. Daniel, Ty dzisiaj się koronujesz i robisz nam wielką bibkę. Ja zaś zabieram swe fanty i wódkę dziś wszystkim stawiam.
Imprezka przednie się potoczyła, co Wasz Skryba potwierdza. Na jakiś czas spory ustały, jak to na męskich baletach bywa. Mendog, nigdy się nie ujawnił, że był koronowanym litewskim królem bo jaka to koronacja kiedy korona z tombaku zrobiona. Danielowi też ona szczęścia nie dała, gdyż Mongoł mu ją zabrał. Jedynie Bolek się wstydem oblać musiał niemałym, gdy do Krakowa z malinkami na szyi wrócił. Kunia szału dostała i z alkowy wiarołomnego małżonka po schodach spuściła.
Drohiczyn za to do dzisiaj żyje legendą trzech królewiczów, co na bibkę zjechali. I nieważne, że nie do końca oni koronowani byli…….
