💦 CREATE AND FUCK YOUR OWN AI CUMSLUT 🔥 TRY NOW ♥
Create AI Cumsluts 💦
February 6, 2022

Sen gajowego

Można by zacząć bardzo staromodnie. Była sobie pewna kraina, która leżała za kilkoma rzekami, jednym kanałem, za wieloma polami i ze wsiech stron gęstym borem otoczona także była. Między trzema wielkimi królestwami, można by było powiedzieć leżała. Chociaż żaden król nimi nie władał. Czemuż tak, zapewne zapytacie. Więc Wam grzecznie odpowiem...

Dlatego że, ponieważ, bo.... A w ogóle to się proszę nie dopytywać bo kociego pyska się nieodwracalnie nabawicie. Jednak w swej dobroci wyjawię Wam tę wiedzę , Wy zaś słuchajcie i czytajcie, to może czegoś się o historii dowiecie....

Krainą iście bajkową można by było nazwać to miejsce gdyby nie te sąsiady. Każdy z nich rościł sobie do niej pretensje i chciał nią władać niepodzielnie. Tylko w sumie to nawet nie mogli się zgodzić gdzie ona na mapie tak dokładnie leży.

Książę Janusz na ten przykład, co to Mazowszem twardą rękąwładał, twierdził, że ten kawałek bagienka za Biebrzą to jego ojcowizna. Pamięta jak z tatulemna grzyby tu jeździli. On miał za zadanie narżnąć kosz cały koźlaków, gdy zaś rodzic w tym czasie, za "jagodziankami"w najlepsze się po lesie uganiał.

Kilka manifestów podpisał książę Janusz, nawet księżom z Goniądza tę ziemię podarował mówiąc, bierzcie i gospodarzcie, ja ją w prezencie wam daję.

Wszystko by było może i w porządku gdyby nie przeoczył pewnego faktu.Dziadek jego, niejaki Konrad, również podarował ją  personom z kościołem związanym. Ci zaś niczym szarańcza, szybko się na darowanej im ziemi rozłożyli. Dawnych mieszkańców mieczem i ogniem nawróciwszy w drogę do zaświatów wysłali i ostro się wzięli za stawianie słupów granicznych między swoimi a darczyńcy polami. Gdy więc Janusz chciał w ślady tatuliska ruszyć na jagodzianki z nogami długimi, napotkał jeno zasieki i łby zakute w przyłbice, z mieczami do samej ziemi.

Ale to nie wszystko, gdyż Władek Jagiełło, który nie był też chłopakiem do bicia, stwierdził otwarcie... Wypad z mojej ziemi. Ty Jasiu, nadużyłeś mojej gościnności i tak zwanego niedoinformowania.Tatulo i owszem przyjeżdżał tu, ale tylko na gościnne występy. Chciał chłopina być poza zasięgiem małżonkowego radaru, gdyż prawda jest taka, że co żona nie widzi, to mężowi dużo lepiej smakuje.

Więc kudy wam do mej ziemi, macie trzy dni by zabrać te zasieki i spadać do swych grodów.  To do was mówię zakute w pawie piórka łbyz czarnym krzyżykiem na kaftanie. Nie machać mi tu przed nosem prawem do zasiedzenia. Wypad mi stąd, nie będę powtarzał. A ty mądralo znad Wisły, nie bądź taki mądry. Nie dawaj prezentów z mojego kredensu.

Od słowa do słowa i dalisobie Władek z Januszkiem po tak zwanej mordzie. Tłukli się, że aż było miło na to patrzeć, szczególnie Krzyżakom. Co rusz się który z boku odezwał, a hakiem go, hakiem.

Ze łba, walnij go,ze łba. Walnij go w... No młodzież niech nie słucha. No w jaja go, w jaja.

Gdy więc mordobicie szło w najlepsze, braciszkowie zakonne szaber i najazdy sobie po okolicy urządzali. A jak z filmów i zdjęć nam wiadomo, były to wyjątkowo nieprzyjemne wypady. Nie jeden gród z dymem puścili, nie jedną niewiastę, hmmm ze sobą uprowadzili. Chłopów zaciukali, bydło też zabrali i jeno zgliszcza po sobie zostawili.

Doszło już do tego, że zaczęto nazywać tę nasząkrainę Suchą, lub bezludną. Aż się znalazł odważny gajowy. Wziął i w trzy dni pogonił z lasu tych trzech przybłędów.

Niechaj jeszcze raz ja was tu zobaczę. Solą z dubeltówki w dupsko poczęstuję i jeszcze psami poszczuje. Ja tu trzymam pieczę i wara wam do tej krainy. Niechaj wasza noga tu lepiej nie staje.

Na jakiś czas widać wsiem przeszła ochota na wypady nad Biebrzę do Suchej Krainy. Ta zaś powoli odradzała się skromnie. Najpierw trawą porosła, ale za to jaką. W chłopa ci porosła, a nawet tak wysoka, że konia nie widać było gdy przez nią podążał.

Z czasem i ludzie wrócili tu do niej. Żyli, trawę dla bydła kosili. Barcie zakładali i mleko na skup wozili. Tylko na zwierzynę zakaz polowania mieli gdyż gajowy nie próżnował i kłusowników złapanych ostro bardzo traktował.

Razu zaś pewnego hhgdy szedł przez bór ciemny usłyszał piosenkę, a może to strumyka szemrzenie. Coś mu w piersiach mocniej załomotało. W końcu i on się poczuł samotny, gotów jakąś białogłowę przytulić. Więc cichaczem, od drzewa do drzewa za głosem przemykał. Piosnkacoraz wyraźniejsza i dźwięcznasię stawała.

Cichuju, cichuju, cichuju,

nas rano, nas rano, nas rano

mama budziła

i taką piosneczkę cichuju nuciła....

Ach jak się rozrzewnił, gdyż i jemu matula takąpiosenkę często śpiewała. Nie widział jeszcze,a już w dziewczęciu się mocno zakochał. Właściwie to w jej uroczym głosiku. Lecz do ukochanej tak z gołymi rękami chyba nie wypada? Zająca jej ustrzelić, a może jakiegoś bażanta? A jak jakaś wege i od razu na starcie będę przekreślony? Dość starokawalerstwa, muszę ją przecież zdobyć. Kwiaty, kwiaty zawsze się obronią. Matula mówiła, że kwiatami każdą kobietę zdobędziesz. Jak się nie spodobają, królikom najwyżej odda, ale co by nie gadać, za światowca mnie będzie miała. Rozejrzałsię wokoło, a łąka niczym jakiś kolorowy kobierzec, żółtymi kwiatami upstrzona. Gajowy więc cały wiecheć ich narwal i w konkury poleciał.

Cichuju, cichuju, cichuju,

Nas rano, nas rano, nas rano

Mama budziła

I taką piosneczkę cichuju nuciła....

Z tyłu dziewczę zaszedł, stał i słuchał jej głosu, ona zaś skubała z pierza jakoweś ptaszysko. I co garść piór wyrwie, to strofę zanuci. W końcu gajowy na odwagę się zdobył, teatralnie odchrząknął, na buty splunął, cholewki o spodnie przetarł i zagadnął do swej nowopokochanej.

Raczy panienka przyjąć ten bukiet pięknych kwiatów, tak pięknych jako panienka. Ofiaruje Ci pani wszystkie kwiaty znad Narwi, ofiaruje te znad Biebrzy.

Na te słowa z lekkaprzestraszona poderwała się dziewczyna z nad kadzi z piórami i... chlast z bekhendagęsią po pysku gajowego.

A kto niewinną dziewczynę od tyłu zachodzi? I chlast z forhenda gęsią. A co ty mnie za jaką kozę bierzesz, że jakimiś kaczeńcami paść mnie chcesz? Fiołków mu się zachciewa, a człek mięsa od trzech księżyców w garnku nie maczał. A poszedł na szczaw, mirabelek sobie kosztować.

Pani, pardonza mój nietakt. Nie chciałem być yntruzem. Pozwolisz, że się przedstawię.Gajowy Walerian jestem. A Ty moja cudna, jak zwą Cię mój kwiatuszku?

Łoooolaboga...

Łola... Jak pieknie... Pani, ofiaruje Ci moje ciało i deputat drzewny. Jako funkcjonariusz państwowy mam też prawo do karnetu na fitness, oraz trzech połci mięsa bez kości w sklepie zamkowym.

No tym karnetem to żeś mnie połechtał. Nic tylko ci się na szyję mam rzucić. A weź pan ten badziew mi sprzed nosa bo zaraz zacznę się smarkać.

Znaczy przyjmujesz me oświadczyny, będziesz więc moja żoną? Ehhhhhh jak się cieszę, już u bimbrowników trzy kadzie Ducha Puszczy zamówię. Domek się wyremontuje i tu się wprowadzę.

Ejjj. Jak to na przystupędo mnie masz się zamiar sprowadzić? A co nie masz własnej chaty? I co, tak na kartę rowerową masz zamiar żyć ze mną? Co ludzie, co sąsiady powiedzą, żem niecnota i jakaś szaruga?

A skądże panna, chałupę wystawię, w końcu mam deputat na drewno. Księdza się zawoła i raz ciach rodzinka nam się pod pińcet plus załapie.

A jeśli tak gadasz, no tom już twoja mój ty łogierze.

I tym to sposobem powstał zalążek komórki rodzinnej, a później ciut większej osady, która z czasem na cześć założycieli Suchąwolą nazwali. Czemu Wolą, nie wiem i się nie dopytywałem. Przyjąłem to z całym dobrodziejstwem informacji od gajowego, co mi w karczmie przy piwie prawił.

Mogę jedynie napomknąć... że celowo pominąłem urodę specyficzną dziewczęcia. Niech za podpowiedź posłuży stwierdzenie, że na jej widok rodzice głośno zakrzyknęli....

Łolaboga cóż za koszmar...

Na tym dziś już skończę bajanie gajowego. Ja tam jego żony na oczy nie widziałem i dobrze.  Wiem za to, żyli długo w szczęściu i zdrowiu, a zielonych dzieciaków mieli bez liku. Znaczy gajowiaków , bo o czym myśleliście? 

Skryba